Witamy na Forum e-Poniatowa.pl !!!

Forum e-Poniatowa.pl to miejsce spotkań mieszkańców Poniatowej i okolic. Znajdziesz tutaj wiele cennych informacji z naszego miasta. Zastanawiałeś się ile jest ulic czy bloków w Poniatowej? Czy wiedziałeś, że pierwszy stadion Stali Poniatowa znajdował się przy skrzyżowaniu ulic Nałęczowskiej i Kraczewickiej? Te i inne informacje znajdziesz właśnie tutaj.
Aby w pełni korzystać z forum zarejestruj się już teraz i dołącz do grona forumowiczów e-Poniatowa.pl !!!

 Ogłoszenie 
W związku z coraz częstszymi zarzutami i oskarżeniami skierowanymi w nasza stronę odnośnie komentarzy
zamieszczanych na forum informujemy, że
nie ponosimy odpowiedzialności za treść wpisów zamieszczanych przez użytkowników forum.
Wszyscy użytkownicy są poinformowani o konsekwencjach związanych z zamieszczaniem łamiących regulamin wpisów.
Informujemy również, że istnieje możliwość zgłaszania administracji forum wpisów naruszających regulamin.

>>ZAPOZNAJ SIĘ Z REGULAMINEM FORUM <<

Poprzedni temat «» Następny temat
Piotr Bratkowski krótko o pobycie w Poniatowej
Autor Wiadomość
Marceli Szpak 
StaryWyga




Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 5027
Skąd: PeWuA
Wysłany: |8 Gru 2009|, o 12:59   Piotr Bratkowski krótko o pobycie w Poniatowej

To jest chyba najodpowiedniejsze miejsce na ten temat ;)


Cytat:
Piotr Bratkowski

Opowieść boksera

Gdy z kilkumiesięcznym opóźnieniem czytałem relację z meczu Barcelona – Bilbao, który odbył się 13 grudnia 1981 roku, chciało mi się wyć. My mieliśmy w głowach Jaruzelskiego i Wałęsę, martwych górników i zdławione strajki. A w tym czasie w normalnym świecie ludzie mieli na głowie zwyczajne życie.

Nie ma co ukrywać: przez wiele lat za moje najważniejsze zajęcie uważałem pisanie wierszy. Gdyby nie to, że zawsze żenowało mnie używanie tego słowa w stosunku do samego siebie, mógłbym napisać, że byłem prawdziwym poetą. Nie tylko wydawano czasem moje książki z wierszami, ale także zapraszano mnie w rozmaite miejsca, bym je czytał.

I to gdzie! Że w Warszawie czy we Wrocławiu, to nie ma się czym chwalić, bo tam w owych czasach każdy, kto potrafił sklecić parę linijek, mógł sobie załatwić wieczorek poetycki. Ale ja ze swoją poetycką posługą trafiłem nawet do Pomiechówka, zresztą wspólnie z jednym słusznie sławionym poetą, co to teraz pisze felietony w „Newsweeku”, tyle że na ostatniej stronie.

Do szkoły zawodowej w Lubartowie też zawędrowałem z poetyckimi przyjaciółmi! I do Poniatowej: tam publika trochę się denerwowała, bo zaraz po występie poetów z Warszawy miała rozpocząć się dyskoteka. A wieczorek się przedłużał, bo trzech – na pierwszy rzut oka młodych – meneli wdało się z nami w fachową debatę na temat realiów myśliwskich w poemacie „Polowanie na cietrzewie” Stanisława Grochowiaka.

Gdy już moja poetycka wena zaczęła powoli wygasać, wyszło na jaw, że dorobiłem się nawet fanklubu. Wprawdzie palce dwóch rąk raczej starczyłyby, aby zliczyć jego członków, ale za to jakiż elitarny stworzyli klub! I najbardziej ceniony spośród poetyckich debiutantów ostatniego dwudziestolecia tam trafił, i wydawca najbardziej sensacyjnego debiutu powieściowego ostatnich lat. A nawet – najwyższy bodaj rangą polityk III RP spośród tych, którzy trafili do więzienia.

Tak, wiem: to jest opowieść boksera, który dawno zszedł na psy, siedzi w knajpie i w nadziei, że ktoś mu postawi kielicha, pokazuje gościom pożółkłe wycinki ze starych gazet świadczące, że kiedyś dobrze się zapowiadał.

Nie brnąłbym więc w taką żenadę, gdyby nie to, że ostatnio podczas pewnej imprezy literacko-towarzyskiej przeżyłem nieoczekiwany wybuch aktywności mojego fanklubu. Dwaj jego członkowie obsiedli mnie podczas bankietu i zaczęli przerzucać się tytułami owych pożółkłych wierszy. Wśród nich zaś intensywnie przewijał się utwór zatytułowany „13 grudnia 1981”.

Ponieważ zbliża się stosowna rocznica, a to niedługi poemacik, przytoczę go w całości. Leciał tak:

13 grudnia, w Barcelonie,
baskijski obrońca Antonio Goicochea
brutalnie sfaulował najlepszego
piłkarza drużyny
gospodarzy, Bernda Schustera.
Od tego czasu w Katalonii
jeszcze bardziej nie lubią Basków.

Wiersz miał swoją historię. Zrazu uznany za obrazoburczy, został potem opublikowany w jednej z emigracyjnych antologii. A jeden profesor od literatury nawet twierdził (wprawdzie tylko prywatnie; może każdemu tak mówił), że to najlepszy wiersz, jaki napisano o stanie wojennym. Dobry czy zły – często jednak miałem wrażenie, że czytano go nie całkiem zgodnie z moimi intencjami. Mianowicie jako aluzyjną przypowieść z prostym szyfrem: Goicochea to Wojciech Jaruzelski, Schuster – Solidarność, Baskowie to WRON-a, zaś Katalończycy są Polakami (jeszcze nie wiedziałem, że w Hiszpanii faktycznie tak ich czasem nazywają).



Mnie zaś chodziło o coś innego. Nie napisałem tego wiersza od razu po 13 grudnia, lecz ładnych parę miesięcy później. Po przerwie spowodowanej wprowadzeniem stanu wojennego wznowiono wówczas wydawanie mojego ulubionego tygodnika „Piłka Nożna”. Dziennikarze musieli nadrobić luki informacyjne z okresu, gdy pismo się nie ukazywało, i zamieścili też relację z owego meczu Barcelona – Athletic Bilbao, zakończonego skandalem i mającego zresztą do dziś miejsce w historii europejskiej piłki nożnej.

A ja czytałem to i chciało mi się wyć. Egoistycznie – nad losem własnym. I patriotycznie – nad losem moich rodaków. To piłkarskie sprawozdanie uświadomiło mi dobitnie, co nam zrobiono. Mieliśmy w głowach Jaruzelskiego i Wałęsę, zastrzelonych górników i zdławione strajki, przesłuchania i aresztowania. Hasło „Zima wasza – wiosna nasza” i beznadziejny strach o pozbawioną perspektyw przyszłość.

A w tym samym czasie w normalnym świecie ludzie mieli na głowie zwyczajne życie. Chodzili na mecze piłkarskie. Przejmowali się zdrowiem błyskotliwego Bernda Schustera. Później zaś, gdy lata 80. stały się już wspomnieniem młodości, nazwali je – zaraz szlag mnie trafi – roztańczonymi.

Gdy pada to pełne nostalgii określenie, my – ówcześni młodzi Polacy – słabo rozumiemy, o co chodzi. I tego panu generałowi nigdy nie wybaczę. Choć jest takim kulturalnym starszym panem, z ustami pełnymi frazesów o patriotyzmie. I choć to za jego czasów najlepiej pisało mi się wiersze.

Źródło: newsweek.pl
_________________
stalowcy.COM | Rozkład busów | Galeria zdjęć | Mapa miasta
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Start Mieszkańcy Praca Ogłoszenia Rozrywka Katalog Firm Galeria Redakcja

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
e-Poniatowa.pl - Serwis Informacyjny Mieszkańców Poniatowej
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 15